Wysokie i kompromitujące porażki w europejskich pucharach

Wysokie i kompromitujące porażki w europejskich pucharach

Wczorajsza porażka Śląska Wrocław 0:4 z izraelskim Hapoelem jest jedną z najwyższych w ostatnich latach. Wysoka przegrania z drużyną teoretycznie na podobnym poziomie, która jeszcze do rewanżu przystępowała z jedną bramką do odrobienia jest w wielu aspektach przygnębiająca. Z drugiej strony historia polskiej piłki widziała więcej strzelonych bramek, ale też mniej za to z drużynami z absolutnych peryferiów futbolu. Pojedyncze porażki, czasem nie przekładały się na ostateczny brak awansu do następnej fazy, ale były sygnałem świadczącym, że z drużyną nie jest całkiem najlepiej.

Pod względem wyniku absolutnie przegrywa wczorajsze spotkanie z meczem Polonii Warszawa z FC Porto i wysoką porażką w Portugalii wynosząca 6:0. Piłkarze Janusza Biała trafili na ekipę prowadzoną w 2002 roku przez Jose Mourinho przed którą były jeszcze zwycięstwa w Pucharze UEFA oraz Lidze Mistrzów. Jednak rewanż Polonia zremisowała, przez co słynny portugalski trener nie szczędził słów krytyki za odpuszczenie meczu. W tamtym sezonie Polonia powoli przestawała być drużyną walczącą o najwyższe lokaty w lidze. Jan Raniecki był co raz mniej zainteresowany finansowaniem Polonii Warszawa, a brak zaplecza infrastrukturalnego utrudniał zdobywanie licencji na grę w ekstraklasie (słynna zadaszona trybuna na kilka rzędów krzesełek). W 2005/2006 klub spadł z ligi i po krótkim mariażu z Januszem Wojciechowskim zniknął z centralnego poziomu rozgrywkowego. Kilkanaście lat później wysoka porażka spotkała inną warszawską drużynę. Ekipa pod wodzą Besnika Hasiego przegrała 6:0 pierwsze spotkanie z Borussią Dortmund. Legia przegrała w kompletnie kiepskim stylu, co Albańczyk nie omieszkał wytknąć rzucając wiele krytycznych słów w kierunku swoich piłkarzy. Praktycznie bezpośrednio po tym spotkaniu Hasi przestał być trenerem Legii, a przekazano kierowanie zespołu Jackowi Magierze. Awans do Ligi Europy poprzez zajęcie trzeciego miejsca w grupie LM oraz mistrzostwo Polski to duży sukces w wykonaniu trenera. Z drugiej strony to był ostatni sezon “wielkiej” Legii osiągającej przyzwoite rezultaty w Europie. Po przejęciu władzy przez nowego właściciela Legia przeszła w stan przebudowy, który trwa nadal.

Wysoka porażka z renomowanym wynikiem nie boli, ale trzy bramki strzelone przez średniaków, albo wręcz obrzeża piłkarskiego świata to jest kwestia pojawiająca się niestety również w historii ostatnich lat polskiej piłki. Na przełomie wieków krajem z którym największe problemy z naszego regionu miały polskie drużyny była Bułgaria. Widzew przegrał na wyjeździe 1:4 po kuriozalnym meczu, w którym według świadków oraz piłkarzy dużą role miał ówczesny sędzia spotkania. W tym wypadku udało się wysoką porażkę odrobić u siebie i doprowadzić do pokonania Liteksu w karnych. W kolejnej rundzie jednak Fiorentina poradziła sobie z Widzewem i tak zakończyła się historia łódzkiego klubu w pucharach. Tutaj też zabrakło inwestycji i chęci budowania nowego zespołu i Widzew powoli toczył się co raz niżej. Problemy z tamtego okresu wciąż ciążą na Widzewie mimo tylu lat i zmian właścicielskich. Dyskobolia rok później dostała 0:4 ze Spartakiem Warna, ale był to początek budowy nowej piłkarskiej potęgi w lidze. Dopiero parę lat później drużyna będzie skonstruowana tak, że będzie mogła rywalizować w europejskich pucharach. O ile Bułgaria to kraj o jakimś potencjalne piłkarskim, szczególnie w tamtym okresie, gdy również posiadali przyzwoitą reprezentacje to jak wytłumaczyć porażkę z Kazachami. Obecnie jest to bardziej zrozumiałe, gdyż wschodni satrapowie decydują się na pompowanie milionów dolarów w swoje klub i nikogo nie dziwi obecność Kairatu, czy Karabachu w fazach grupowych na różnym poziomie. Astana potrafiła wygrać spotkanie z Legią Warszawa grającej sezon po dobrym występie w Lidze Mistrzów. Polonia Warszawa w 2003 roku jednak przegrała z przeciętnym Tobołem Kostanaj 0:3. Polonia była gospodarzem meczu, a w rewanżu przegrała 2:1. Kazachowie później wygrali dwumecz z Sint-Truidense, ale w kolejnej rundzie ulegli SV Pasching. W 1997 roku Polonia przegrała jeszcze 1:4 z Dynamem Mińsk.

Polonia Warszawa jednak nie jest najgorszą drużyną w ostatnich latach. Fakt odniosła wiele porażek z kiepskimi rywalami, ale znajdzie się więcej drużyn, które jednak nie potrafiły wytrzymać presji gry z zagranicznymi rywalami. Ewentualnie awans traktowano jako konieczność i nie był on priorytetowo traktowany mimo deklaracji o istotności. Zdecydowanie bardziej można obawiać się takich zespołów jak Cracovia, Górnik Zabrze oraz Odra Wodzisław, które przegrywały ponad 70% swoich spotkań, a występowały kilkakrotnie w pucharach. I trafiały tam na różnych przeciwników, ale skalp na nich zdobyło Shamrock Rovers, Shkendija, czy Trencin. Śląsk wpisał się niestety w ten trend jednak trzeba mieć nadzieje, że to początek ciekawego projektu, a nie moment kulminacyjny, który zdecyduje o innym podejściu właścicieli w traktowaniu zespołu.

Fot. Wikipedia