Droga Chelsea, czy City. Jaką drogę wybierze Newcastle?

Droga Chelsea, czy City. Jaką drogę wybierze Newcastle?

Bogactwo nowych właścicieli ma z marszu zmieniać układ sił najpierw w krajowej lidze, a później dokonać podboju Europy ustanawiając wieloletnią dominacje. Ostatecznie jednak wiele klubów pozyskało bardzo bogatych sponsorów, hojnie obsypujących pieniędzmi piłkarzy, a ostatecznie zbyt wiele się nie zmieniło. Proces budowania drużyny trwa na tyle długo, że zespoły są powoli akceptowani przez środowisko piłkarskie i kibiców. Newcastle paradoksalnie może mieć najtrudniej, gdyż okoliczności nie są takie, jakie mieli nowi właściciele Chelsea, czy Manchesteru City.

Pierwszym ruchem, który miał być symbolicznym początkiem końca tej „romantycznej” historii piłki nożnej było przejęcie przez Romana Abramowicza Chelsea. Zespół z Londynu miał poważne problemy finansowe, a awans do Ligi Mistrzów był głównym argumentem kupna klubu przez Rosjanina. Jeszcze przed rozpoczęciem okna transferowego dyskutowano o gwiazdach jakie przybędą na Stamford Bridge. Ostatecznie jednak nie pojawił się Gerrard, Ronaldinho, czy Henry choć trudno nowych zawodników uznać za anonimowych. Zameldował się Makelele, Veron oraz Geremi, ale poza Francuzem żaden z nich nie podbił poprzednich klubów. Przyszedł również Hernan Crespo piłkarz za którego zapłacono kilka sezonów wcześniej kilkadziesiąt milionów euro, ale nie potwierdził on swojego talentu zarówno w Lazio, oraz Interze gdzie miał zastąpić Ronaldo. W Chelsea miał parę przyzwoitych meczów, ale tylko we Włoszech potwierdzał swoje umiejętności.

Tylko Francuz przez lata stał się podstawowym zawodnikiem klubu zdobywając kilka mistrzostw kraju jednak w pierwszym sezonie udało się raptem uzyskać wicemistrzostwo. Finansowa przewaga Rosjanina pozwoliła natomiast na wykupowanie talentów. Z Jose Mourinho przeszły do klubu największe gwiazdy FC Porto takie jak Carvalho lub Ferreira, a Chelsea skupowała z ligi francuskiej kolejnych najlepszych piłkarzy. Michael Essien, Florient Malouda, czy Didier Drogba byli świetnymi zawodnikami, ale potrzebowali potwierdzenia swojego talentu w lepszych rozgrywkach i to oni zostali legendami zespołu, a nie Crespo, Szewczenko, Ballack, Fabregas oraz Torres. Zawodnicy mający uznanie międzynarodowe jako absolutne gwiazdy, choć powoli schodzące ze sceny. Potrafili rozegrać wiele fantastycznych spotkań i zdobyć najważniejsze trofea, ale ostatecznie nie dali tego, co chociażby wspominany zaciąg z Ligue 1.

Manchester City postawił za zupełnie inny sposób drenowania drużyn, w celu zbudowania swojej potęgi. Rozpoczęli jednak od dużego nazwiska podkradając w ostatniej chwili Robinho, który miał już uzgodnione warunki z Chelsea. Na konferencji inaugurującej jego karierę na północy Anglii wydawało mu się, że został jednak zawodnikiem londyńskiego zespołu. Ostatecznie Brazylijczyk namaszczony na “nowego Pele” nie sprawdził się więc trzeba było podejść do budowy drużyny inaczej.

Zdecydowano się, że ich przewaga finansowa pozwoli im na przyciąganie zawodników Arsenalu. Klub z Londynu przeżywał wtedy okres przebudowy, a budowa stadionu i oszczędna polityka finansowa wymuszała sprzedawanie piłkarzy. Pierwsze mistrzostwo projekt zdobył cztery lata po przejęciu przez szejków. W składzie grało wówczas czterech byłych piłkarzy Arsenalu: Samir Nasri, Kolo Toure, Stuart Taylor oraz Gael Clichy. Wcześniej bez powodzenia grał w zespole Emmanuel Adebayor, który chętnie przypominał o swojej niechęci wobec klubu z Emirates Stadium. W tamtym czasie jednak był wypożyczony do Tottenhamu. W klubie też pojawił się Patrick Vieria jako legenda Arsenalu mógł ostatni sezon zakończyć w tamtym zespole, ale zdecydował się rozegrać go w barwach „Obywateli”. Zaciąg pozwolił ugruntować pozycje klubu w czołówce, ale również być symbolicznym zepchnięciem „Kanonierów” z czołówki.

Obie drogi wybrane przez nowobogackie kluby mają wiele zalet, jak i wad. Newcastle z pokaźnymi funduszami może rywalizować o czołowych zawodników ze słabszych lig, które mogą być zainteresowane grą dla „Srok” ze względu na rolę jaką będą pełnić w projekcie, przy zapewnionych odpowiednich zarobkach. Klub nie uniknie przepłacania potencjalnych średniaków, gdyż na ten moment nie ma pewności jakie dodatkowe profity będzie gwarantował. Przyjęcie takiej ścieżki wiąże się z większą rywalizacją z innymi zespołami. Obecnie nie trudno znaleźć kluby mające zaplecze do rozwoju zawodników, z rozwiniętym systemem szkolenia, oraz zespołem skautów. Trudniej jest wyciągnąć piłkarza pokroju Didiera Drogby z ligi francuskiej, gdyż taki zawodnik albo dawno jest ściągnięty do topowych klubów i wypożyczany w celu ogrania, albo zdecyduje się na pójście do drużyny mającej doświadczenie w promowaniu jak Borussia Dortmund. Ścieżka Manchesteru City również będzie trudna to powtórzenia. Obecnie trudno znaleźć zespół jak Arsenal mający świetne podejście do rozwoju zawodników i jednocześnie z problemami finansowymi. Większosć klubów w Premier League ma całkiem przyzwoitych właścicieli chcących budować zespół przez wiele lat, i jednocześnie nie będących pod ścianą jeśli chodzi o przyjmowanie każdych ofert transferowych.

PSG to zupełnie inny projekt głównie ze względu specyfiki ligi francuskiej, która nigdy nie miała wielu różnych dominujących zespołów. Oczywiście Lyon, Marsylia, czy Monaco miały swoje momenty, gdy dominowały w kraju i Europie, ale raczej było to wynikiem dobrego pokolenia zawodników, które zostało szybko rozprzedane. Klub z Paryża zajął miejsce wakującego „Bayernu Ligue 1”, który ma pierwszeństwo w ściąganiu lokalnych talentów do siebie. Newcastle takiego komfortu mieć nie będzie, i wprowadzenie zespołu do czołówki nie będzie takie łatwe jak w przypadku innych angielskich zespołów.

Fot. Wikipedia